Supermarket na Ciebie czyha

Nawet nie zdajesz sobie sprawy jakie pułapki i podstępy są stosowane w dużych sklepach. Ludzie zajmujący się merchandisingiem i marketingiem biorą ciężkie pieniądze za to, żebyś wyszedł ze sklepu z wózkiem pełnym nie do końca potrzebnych rzeczy. Odkryję przed Tobą kilka takich sztuczek.

Oto krótka, subiektywna lista pułapek czyhających w sklepach na kupujących:

1. „A dlaczego tutaj nie ma okien?” – dziwił się Jerzy Stuhr w „Seksmisji”. A ja się dziwię, dlaczego nikt się nie dziwi, że nie ma ich w dużych sklepach. Przecież sztuczne oświetlenie to dodatkowe koszty. Jednak dzięki temu, że w sklepie nie ma okien, klient jest lepiej odizolowany od świata zewnętrznego i traci poczucie czasu. A jak traci poczucie czasu, zaczyna się snuć po sklepie i kupować co popadnie.

2. W sklepach nie ma zegarów na ścianach. Dlaczego? Patrz punkt pierwszy. Lepiej zabierz ze sobą zegarek na rękę i samemu kontroluj czas.

3. Coraz częściej na półki trafiają opakowania produktów o dziwnych objętościach. Zamiast 1 litra soku, pojawia się karton lub butelka, w której jest np. 790 ml. Cele są dwa: zmniejszyć ilość produktu zachowując cenę. Klient może nie zauważyć braku pół szklanki soku w opakowaniu, ale producent mnożąc tę „oszczędność” przez liczbę setek tysięcy opakowań na rynku może oszczędzić miliony złotych. Po drugie – ciężej jest porównać cenę produktu z konkurencją – łatwiej porównuje się ceny towaru w takich samych opakowaniach.

4. Najtańsze produkty są umieszczane przy wejściu do sklepu, aby konsument odniósł wrażenie, że robiąc zakupy ma szanse sporo zaoszczędzić. Dzięki temu wpada w dobry nastrój i nie zauważa, że w innych działach ceny nie są już tak atrakcyjne.

5. Firmy zajmujące się aromamarketingiem dbają o ładny zapach, na przykład świeżego pieczywa. W domu okazuje się, że pachnące bułeczki wcale tak ładnie nie pachną, a następnego dnia zamieniają się w czerstwe buły.

6. Logika podpowiada, że duże opakowanie powinno być tańsze niż małe. Ponieważ tak podpowiada logika, handlowcy czasami odwracają tę zależność. Klient idzie do domu z dużym opakowaniem, na przykład proszku do prania, przekonany, że zaoszczędził pieniądze. Tymczasem sklep upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu: zarobił więcej w przeliczeniu na kilogram produktu i jeszcze opchnął więcej towaru. Sprytne, prawda?

7. Od tempa muzyki zależy tempo przemieszczania się klientów po sklepie. Wolna muzyka – wolna celebracja zakupów. Szybka muzyka – kupujemy i wychodzimy. Takie zdalnie sterowane ludziki ;)

8. Degustacje mają na celu wykorzystanie zasady wzajemności: firma X dała mi spróbować kotleta, czy innego chipsa, więc muszę się odwdzięczyć tej pani w kolorowej sukience i koniecznie kupię ten produkt. Przecież ta osoba nie daje Ci spróbować tego produktu bezinteresownie. Możesz go spróbować  i… nie kupić! Nic się nie stanie.

A Ty jakie znasz metody sklepów na naciągnięcie klientów na większe zakupy?

Źródło: http://hotmoney.pl / własne

4 myśli nt. „Supermarket na Ciebie czyha

  1. jk1980

    Jeszcze bym dodał do tego miejsce, w którym jest umieszczana cena, ja często się na tym łapię w markecie, bo patrzę na cenę, która znajduje się pod produktem, bo tak wskazywałaby logika, a tymczasem ta właściwa cena umieszczana jest nad produktem (oczywiście cena jest zawsze napisana większą czcionką niż nazwa produktu którego dotyczy). Hehe, a czasem potrafią zrobić tak, że co półka to inaczej, paranoja. Najgorszy pod tym względem jest Leclerc w Łodzi, który ma slogan „10 lat najniższych cen” HAHAHAHA, no masakra, a jak raz z ciekawości porównałem ceny, to okazało się, że jest to jeden z droższych marketów w Łodzi, a o jego personelu nawet nie będę wspominał…

  2. admin

    Zdecydowanie w sklepach chętnie ustawiają etykietki z cenami w formie takiego chaosu, żeby klientowi nie chciało się dochodzić, która cena jest do czego, tylko wziął towar do koszyka i grzecznie poszedł do kolejeczki przy kasie.

  3. Ala

    No i oczywiście należałoby dodać popularne przykasowe półeczki z przeróżnymi gumami, batonikami, lizaczkami i … wszystkim, co jesteśmy w stanie złapać w ostatniej chwili stojąc w kolejce do kasy. No i kto z nas się na to nie łapie?

  4. pawel

    dodałbym do tego
    1. podstepne sasiedztwo – np. czipsy obok piwa
    2. przeciwienstwa – slodycze blisko zdrowej zywnosci (zeby zagraly wyrzuty sumienia?)
    3. duże napisy promocja (a jak się przyjrzysz, cena spadła o 15groszy)

    jeśli chodzi o stawianie produktów pod/nad innymi cenami to dla mnie najgorszy jest marcpol
    na warszawskim kamionku oraz carrefour na dworcu wileńskim.

    pozdrawiam wszystkich przytomnych zakupowiczow :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>