Na wyprzedaży taniej nawet o 98%!

… ale niestety nie u nas, tylko w USA. Tradycja kuponów zniżkowych w gazetach jest liczona w dziesiątkach lat i Amerykanie chętnie z niej korzystają. Czy jednak zawsze oznacza to oszczędność?W Polsce cieszymy się, że po półwieczu komunizmu gdy w sklepach był ocet, kapelusze i znicze, półki sklepowe uginają się od produktów. Niewątpliwie niczego nam nie brakuje, mamy w czym wybierać. Jednak Stany Zjednoczone, to jaskinia hiperkonsumpcji, podług której jesteśmy komuną skrajnych hippisów żyjących tym, co zbiorą w lesie. Skala wydawania pieniędzy jest niepojęta – ani dla Europejczyków, ani tym bardziej dla Polaków.

Jak informuje „Gazeta Wyborcza” szał wyprzedaży w USA oznacza zniżki nawet o 98 proc.! Można to chyba porównać tylko z kupnem telefonu za złotówkę w abonamencie, tylko że w tej sytuacji zobowiązujemy się płacić co miesiąc abonament przez dwa lub trzy lata. Tymczasem dzięki kuponom w gazetach Amerykanie mogą kupować produkty prawie za darmo.

Czy to oznacza, że mogą zaoszczędzić? Owszem, bo jeżeli muszę kupić do domu sok i mogę zrobić to o kilkadziesiąt procent taniej, to jest to dobra oferta. Czy w takim razie zawsze oszczędzają? Nie, bo część z nich przekracza granicę absurdu i manii i kupuje wszystko, na co mają kupony, co daje w efekcie np. kolekcję 3 tys. rolek papieru toaletowego w domu. Oznacza to, że wydają pieniądze, których normalnie by nie wydali i kupują niepotrzebne rzeczy. W programie „Extreme Couponing” pokazano człowieka, który grzebie po śmietnikach w poszukiwaniu wyrzuconych przez innych kuponów. Impuls zakupowy jest całkowicie poza jego kontrolą, liczy się tylko kupno kolejnej rzeczy – na to liczą oferenci.

Z jednej strony możemy im zazdrościć zniżek i prawdziwych wyprzedaży. Ostatnio szukając butów zimowych na przecenie stwierdziłem, że oferty są żenujące – maksymalnie 10-20 proc. obniżki. Z 30-procentową obniżką są dostępne dosłownie ostatnie pary. Nie znalazłem butów za pół ceny lub mniej.

Z drugiej strony pamiętajmy, że nawet jeżeli oferta jest atrakcyjna, to jeszcze więcej zaoszczędzimy nie korzystając z niej. Czy jeżeli ktoś będzie oferował młotki po 1 zł kupisz ich 18 na zapas? No właśnie. A przecież to taka dobra oferta.

Od jakiegoś czasu jestem zapisany do serwisu Groupon, taka nowoczesna, elektroniczna wersja dawnych kuponów z gazet – codziennie na mój e-mail przychodzą różne zniżkowe oferty. Owszem, całkiem atrakcyjne – zniżki do restauracji i wielu innych miejsc rzędu 50 proc. Jak dotąd nie skorzystałem z żadnej oferty, wszystkie e-mail lądują w koszu. Powód jest prozaiczny: nie korzystam z tych usług na co dzień, czyli nie są mi aż tak bardzo potrzebne. Oznacza to, że są to niepotrzebne zakupy: wydanie połowy standardowej ceny, to nadal więcej niż nie wydanie niczego.

2 myśli nt. „Na wyprzedaży taniej nawet o 98%!

  1. Marcin

    Ja skorzystałem raz z kuponu do jakiejś knajpy, ale na miejscu o tak okazało się, że wydałem 2x tyle co na kuponie. Od tamtego czasu unikam tego jak ognia.

    Choć przez całe święta mnie korciło rodzicom kupić na prezent wyjazd do jakiegoś hotelu… I chyba jednak się ziści przy najbliższej okazji :).

    1. admin Autor wpisu

      W końcu te kupony to nie działalność charytatywna firm, ale promocja, która ma na celu wyciągniecie jak najwięcej kasy. Dlatego: umiar, umiar, umiar…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>